Rozważania 2017


Stacja I Jezus skazany na śmierć

Kłaniamy Ci się Panie Jezu…

„Dobrze sobie poradziłem z tym problemem. Cezar będzie zadowolony, Sanhedryn udobruchany, moja władza – niezagrożona”. Taka myśl zapewne przyświecała Poncjuszowi Piłatowi kiedy umywał ręce wydając na śmierć Syna Bożego. „Dobrze zrobiłem” mówił wieczorem do żony Klaudii. „Czy na pewno?” –  zapytała ta, która za dobro uważała Boga, tego, który za moment wyruszy na Kalwarię by w imię miłości umrzeć za ludzi – za Ciebie, za mnie, za nas…

Czy dla nas tutaj zebranych dobro jest jednym i tym samym? Czy mamy w sobie jego obraz, czy kierujemy się nim na co dzień w życiu rodzinnym, społecznym, politycznym? Czy nie ulegamy pokusie wybierania „dobra” przydatnego nam, tu, teraz, w tym momencie, nawet kosztem dobra cudzego…

Panie dobry jak chleb… daj nam świadomość tego, co jest dobre, byśmy żyjąc w świecie pełnym przemocy i niesprawiedliwości, uczyli się okazywać dobro i nieustannie go pragnąć. Daj abyśmy dążyli do dobra i uczyli się nim dzielić.

Przewodnik: Któryś za nas cierpiał rany.

Wszyscy: Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

Przewodnik: I Ty, któraś współcierpiała!

Wszyscy: Matko Bolesna przyczyń się za nami.


Stacja II Jezus bierze krzyż na swoje ramiona

Kłaniamy Ci się Panie Jezu…

I rzekł Bóg: «Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą one pokarmem. A dla wszelkiego zwierzęcia polnego i dla wszelkiego ptactwa w powietrzu, i dla wszystkiego, co się porusza po ziemi i ma w sobie pierwiastek życia, będzie pokarmem wszelka trawa zielona». I stało się tak. A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre.

Patrząc na Jezusa biorącego krzyż na swoje ramiona Bóg Ojciec wiedział, że to co, co się stanie w Wielki Piątek i niedzielny poranek będzie dobre, dlatego w Ogrodzie Oliwnym nie odsunął od niego kielicha goryczy. Ów poranek będzie największym dobrem, jakie Bóg mógł wyrządzić stworzonemu na swój obraz i podobieństwo człowiekowi. Ale czy i my wiemy, że ta śmierć była dla nas dobrem? Czy wierzymy w to szczerze?

Jezu w cichości i dobroci serca tulący do piersi drzewo krzyża… Daj nam stałą i stateczną wiarę w dobrodziejstwo śmierci. Bo choć życie ludzkie zmienia się, to jednak się nie kończy, bo nad każdym i każdą z nas czuwasz Ty – Dobry Pasterz. Naucz nas patrzenia na krzyż nie jak na koniec, ale jak na początek dobra – dobra, które trwać będzie wiecznie.

Przewodnik: Któryś za nas cierpiał rany.

Wszyscy: Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

Przewodnik: I Ty, któraś współcierpiała!

Wszyscy: Matko Bolesna przyczyń się za nami.


Stacja III Jezus upada po raz pierwszy

Kłaniamy Ci się Panie Jezu…

Jeżeli raz nie pójdę na mszę nic się nie stanie. Małe kłamstewko to nic złego. Plotka nikogo nie zabije. Przecież nie mogę ratować każdego żebraka. Odwiedzimy cię za tydzień… i wiele, wiele podobnych sytuacji, wymówek, czyż nie jest codziennością dzisiejszego świata? Czyż nie słyszymy ich zewsząd? Czy z czystym sumieniem możemy powiedzieć, że jesteśmy wolni od podobnych myśli, słów, czynów? A czym one właściwie są? Niczym innym jak zaniedbaniem dobra, jak zaprzeczeniem mu. Zastanów się jak często zapominamy  o tym, że to, co mówimy i czynimy,  może być początkiem wielkiego zła. Zapomnienie o czynieniu małego, zwyczajnie codziennego dobra, może skutecznie znieczulić nasze serca i dusze na drugiego człowieka…

Panie upadający pod ciężarem naszej wygody, naszego pójścia na skróty, wybrania wygodnej, prostej drogi… Wlej w nasze serca pragnienie dobrych uczynków, małych, lecz pięknych i dobrych słów, którymi będziemy się obdarzać pamiętając o słowach jakie powiedziałeś nierządnicy: „Idź i nie grzesz więcej”.

Przewodnik: Któryś za nas cierpiał rany.

Wszyscy: Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

Przewodnik: I Ty, któraś współcierpiała!

Wszyscy: Matko Bolesna przyczyń się za nami.


Stacja IV Jezus spotyka Matkę swoją

Kłaniamy Ci się Panie Jezu…

Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: “Niewiasto, oto syn Twój”. Następnie rzekł do ucznia: “Oto Matka twoja”. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.

W ostatniej swej godzinie Jezus nie zapomniał o tej, której zawdzięczał najwięcej – o swej matce. Miłość matczyna jest bezwarunkowa i stanowi najwyższą formę dobra. Taka też była miłość Marii. Oddając ją pod opiekę Jana, Jezus uczynił Ją matką nas wszystkich, a tym samym ofiarował nam największe dobro. W Księdze Powtórzonego Prawa czytamy: „Czcij swego ojca i swoją matkę, jak ci nakazał Pan, Bóg twój, abyś długo żył i aby ci się dobrze powodziło na ziemi, którą ci daje Pan, Bóg twój”. Zatem cześć dla matki jest warunkiem dobra. Czy jednak pamiętam o tym na co dzień? Czy w spracowanych dłoniach matki, często smutnych, zatroskanych oczach dostrzegam dobro, którym jest ona dla mnie?

Matko pełna dobroci! Dobroci nieskończona! Bądź dla naszych matek wzorem do naśladowania, bądź wzorem miłości nieskończonej, bądź opiekunką i wspomożycielką. Tak jak do swego serca tuliłaś Jezusa, tak przytul do niego te z naszych matek, których nie ma już wśród nas. Nas natomiast zawsze napełniaj wdzięcznością za dobro jakim były, jakim są i jakim będą nasze matki.

Przewodnik: Któryś za nas cierpiał rany.

Wszyscy: Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

Przewodnik: Matko Dobrej Rady!

Wszyscy: Módl się z nami.


Pod Twoją obronę uciekamy się…

Stacja V Szymon z Cyreny pomaga Jezusowi nieść krzyż

Kłaniamy Ci się Panie Jezu…

Żar słońca nad Jerozolimą, piekące rany, kopniaki, obelgi i złorzeczenia tłumu gapiów, tak po ludzku przygniotły Jezusa. Śmiertelne, ludzkie ciało Boga powiedziało dość. Dostrzegło to serce Szymona z Cyreny. I choć na początku opierał się poleceniu żołdaków by pomóc skazańcowi, zrodziła się w nim potrzeba uczynienia czegoś dobrego – przecież w niespokojnej Jerozolimie równie dobrze, on mógł zostać skazańcem. Dobro niepozorne, pochylenie się nad człowiekiem w potrzebie, podanie wody spragnionemu, nakarmienie głodnego, krzepiące słowo czy niepozorny uśmiech… To przecież tak niewiele. Ale dla jak wielu z nas nawet taki prosty gest jest czymś niezwykle trudnym. Jak trudno być dobrym bezinteresownie… Jak łatwo zapominamy, że sami możemy kiedyś znaleźć się w sytuacji tych, których dzisiaj, teraz odtrącamy, nie zauważamy lub widzieć nie chcemy…

Szymonie z Cyreny, przechodniu zaprzątnięty własnym życiem, własnymi sprawami na gwarnych uliczkach Jerozolimy! Szymonie, który pochyliłeś się nad Bogiem i Człowiekiem w jednej osobie, nad Jezusem, który potrzebował pomocy. Bądź dla nas przykładem dobra, które potrafi przemienić obojętność i otworzyć serce na drugiego człowieka.

Przewodnik: Któryś za nas cierpiał rany.

Wszyscy: Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

Przewodnik: I Ty, któraś współcierpiała!

Wszyscy: Matko Bolesna przyczyń się za nami.


Stacja VI Weronika ociera twarz Jezusowi

Kłaniamy Ci się Panie Jezu…

Pot zmieszany z krwią dostający się do oczu. Tumany kurzu unoszące się za sprawą hałaśliwego tłumu, wtłaczające się do płuc. Wycieńczenie po biczowaniu, torturach. A obok pełna kontrastu twarz młodej, brązowookiej Żydówki – Weroniki, trzymającej skrawek materiału i kubek wody. Ileż dobroci i odwagi musiało być w tych oczach, które w Jezusie dostrzegły potrzebującego pomocy, ułomnego człowieka. Ocierająca twarz Jezusa Weronika przywodzi na myśl obraz rolnika uprawiającego rolę i córki, która ociera ojcu pot z czoła. Świat to pole, krzyż to pług, a ów rolnik to Jezus, w pocie czoła wzruszający stwardniałe ludzkie serca. Czy Chrystus uśmiechnął się do Weroniki? Czy jej podziękował? Nawet jeżeli nie, to zapewne nie oczekiwała tego. Jej bohaterski czyn nie spodziewał się zapłaty. Był bezinteresowny, tak jak bezinteresowna jest dobroć. Czy i my potrafimy być jak Weronika? Czy umiemy być dobrzy i odważni w sytuacji, kiedy możemy narazić się na szyderstwa, obelgi? Czy ubrudzona krwią, potem i piaskiem chusta byłaby dla nas wystarczającą nagrodą?

Odważna, dobra i piękna Weroniko! Bądź dla nas wzorem pokory, troski i bezinteresowności. Pokazuj nam jak czynić dobro nie licząc na nagrodę, poklask, medialne relacje, pochwały. Niech jedyną nagrodą będzie możliwość oglądania Tego, którego twarz odbiła się na Twej chuście, w chlebie żywym, który zstąpił z nieba.

Przewodnik: Któryś za nas cierpiał rany.

Wszyscy: Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

Przewodnik: I Ty, któraś współcierpiała!

Wszyscy: Matko Bolesna przyczyń się za nami.


Stacja VII Jezus upada po raz drugi

Kłaniamy Ci się Panie Jezu…

W objawieniach Katarzyny Emmerich czytamy: „Oprawcy ciągnęli Go nielitościwie za sznury. Przechodząc, wzniósł Jezus nieco głowę poranioną strasznymi cierniami i spojrzał na Matkę swą wzorkiem pełnym tęsknej powagi i litości; lecz w tejże chwili potknął się i upadł po raz drugi pod ciężarem krzyż na kolana…”

Bycie dobrym w dzisiejszych czasach jest trudne, dla wielu wręcz niemożliwe. Dlaczego tak się dzieje? Brak dobra odbiera piękno, harmonię, radość. Odrzucenie dobra, to pozbawienie się cząstki, która decyduje o tym, że jesteśmy ludźmi. Alkohol, hazard, narkotyki, łapówkarstwo, zdrady małżeńskie… to początek długiej litanii naszych potknięć, grzechów i słabości. To ciężar, którym obarczamy Jezusa, nasze rodziny i społeczności. Człowiek XXI wieku myśli często, że żyje tylko dla siebie, że wszystko co dobre, należy się tylko jemu. Pretensje ma do wszystkich, zwłaszcza do Pana Boga. Z drugiej strony człowiek XXI wieku bardzo szybko ocenia, stawia się w roli nadrzędnej wobec innych, czyni się lepszym. A przecież „Tak właśnie pierwsi będą ostatnimi, a ostatni pierwszymi”.

Jezu przygnieciony pomówieniami i obelgami tych, którzy uznali się za lepszych, potężniejszych, sprawiedliwszych… Panie cichy i pokornego serca, spraw byśmy w oczach ludzi byli ostatnimi, ale w Twoich zasłużyli na miano pierwszych. Daj, abyśmy w upadku innych nie dostrzegali własnej wyższości, lecz abyśmy ku tym, którzy sami wstać nie mogą, wyciągnęli pomocną dłoń. Obdarz nas łaską dostrzegania w potrzebujących Twojego oblicza.

Przewodnik: Któryś za nas cierpiał rany.

Wszyscy: Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

Przewodnik: I Ty, któraś współcierpiała!

Wszyscy: Matko Bolesna przyczyń się za nami.


Stacja VIII Jezus pociesza niewiasty jerozolimskie

Kłaniamy Ci się Panie Jezu…

Źle, niedobrze, za mało, za słabo, za szybko, bez sensu, głupio i tak dalej. Świat, nasze codzienne życie pełen są niezadowolenia, narzekań, wszechobecnych pretensji i roszczeń. Jakże często niedostrzeganie nawet małego dobra, które spotyka nas codziennie, powoduje, że nie potrafimy spojrzeć na otaczających nas ludzi i świat oczyma nadziei i miłości. Jakże często nasze rozczarowania, przeświadczenie o poniesionej szkodzie czy krzywdzie, przenosimy na relacje z drugim człowiekiem, jak często obarczamy innych naszymi krzyżami i bolączkami. Jak często Boga winimy o nasze niepowodzenia…

Panie pocieszający strapionych, zagubionych, pokrzepiający wątpiących, podźwigający upadłych – wlej w nas Ducha roztropności i rady, abyśmy pociągnięci Twoim przykładem, w chwili trudnej bardziej myśleli o drugim człowieku, aniżeli o sobie. Abyśmy umieli w skrytości serca unieść ciężar, nawet jeżeli wydaje się nam on ponad nasze siły. Bo przecież nie wkładasz na nasze ramiona ciężaru większego, aniżeli ten, który możemy udźwignąć.

Przewodnik: Któryś za nas cierpiał rany.

Wszyscy: Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

Przewodnik: I Ty, któraś współcierpiała!

Wszyscy: Matko Bolesna przyczyń się za nami.


Stacja IX Jezus upada po raz trzeci

Kłaniamy Ci się Panie Jezu…

Wybieram ciebie na dobre i na złe, w dostatku i w biedzie, w zdrowiu i chorobie dopóki śmierć nas nie rozłączy. Piękne słowa towarzyszące pięknym okolicznościom, wszechobecnej radości dnia ślubu. Ale to, co dobre, szybko się kończy. Trudy życia rodzinnego i małżeńskiego w dzisiejszych czasach dla coraz większej liczby osób stają się zbyt dużym ciężarem, powodują dyskomfort i chęć szybkiej zmiany. Jak wiele jest par, które wolą zakończyć swe związki, aniżeli spróbować je naprawić. Coraz częściej słyszymy o niezgodności charakterów, pochopnej decyzji, stanięciu na ślubnym kobiercu z racji dziecka w drodze. Każde wytłumaczenie jest dobre. Byle szybko, byle zacząć od nowa. Jezus był, jest i będzie z nami zawsze, na dobre i na złe, w dostatku i w biedzie, w zdrowiu i chorobie. Czy zatem nas, naszych rodzin, małżeństw, związków nie stać na odrobinę wysiłku? On zrobił dla nas wszystko, a my…

Co dzisiaj jest cnotą? Na czym wielu tak bardzo zależy? Co urasta do rangi wyznacznika tego, kim ktoś jest? Medialny i towarzyski sukces, zamożność, rozpasanie, bycie na ustach wszystkich, prasa, facebook. Jeszcze do niedawna za największą cnotę uchodziła skromność, powściągliwość i prostolinijność. Największym sukcesem szatana w XXI wieku jest to, że zdołał zmienić, odwrócić nasz system wartości. Nie mając jasno określonych zasad,  moralnego i etycznego kręgosłupa, co nas powstrzyma przed czynieniem zła w imię naszego dobra?

Panie! Uchroń nas przed tłumaczeniem sobie wszystkiego hasłem „takie są czasy”, „dzisiejszy świat taki jest”. Nie dozwól byśmy zyskując w oczach świata, stając się pierwszymi w ludzkich oczach, stali się ostatnimi w Twoich, które patrzą na nas z wysokości krzyża.

Kłaniamy Ci się Panie Jezu…

Przewodnik: Któryś za nas cierpiał rany.

Wszyscy: Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

Przewodnik: I Ty, któraś współcierpiała!

Wszyscy: Matko Bolesna przyczyń się za nami.


Stacja X Jezus z szat obnażony

Kłaniamy Ci się Panie Jezu…

Bóg nagi, pohańbiony i odarty z godności. Zdradzony przez Judasza, wyparty przez Piotra, osamotniony przez uciekających z Ogrodu Oliwnego uczniów. Jezus jest w chwili swej nagości całkowicie sam. Czy staniesz obok niego? Tak po ludzku, po bratersku, po chrześcijańsku. Czy nałożysz na jego ubiczowane i zakrwawione plecy płaszcz utkany ze swej miłości i dobrych uczynków? Czy osłonisz go tuniką czystego sumienia, zadośćuczynionych krzywd? Czy może jednak odwrócisz twarz zapatrzona i zapatrzony w siebie, pełna i pełen hardości? W twarz Boga trudno spojrzeć. Prorocy Starego Testamentu nie śmieli podnieść wzroku ku niewidzialnemu Bogu. My dzisiaj mamy prawo i dar wzniesienia oczu ku krzyżowi, ku odartemu z szat Jezusowi, ku Bogowi w ludzkiej, widzialnej postaci. Czy jednak mamy odwagę? By ją mieć, musimy najpierw obnażyć nasze słabości, grzechy, potknięcia. Naszą grzeszną nagość musimy odziać w szatę przebaczenia, pokory i ufności.

Panie nagi! Godząc się na odarcie z szat odsłoniłeś przed nami istotę człowieczeństwa i boskości, którą jest nieskończona miłość do rodzaju ludzkiego. Twa nagość niech będzie naszym wyrzutem sumienia i świadectwem, jak wiele można uczynić dla dobra innych. Jezu, niech Twa nagość na chwilę przed ukrzyżowaniem, będzie dla nas lekcją pokory i zaufania w Boski plan zbawienia.

Przewodnik: Któryś za nas cierpiał rany.

Wszyscy: Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

Przewodnik: I Ty, któraś współcierpiała!

Wszyscy: Matko Bolesna przyczyń się za nami.


Stacja XI Jezus przybity do krzyża

Kłaniamy Ci się Panie Jezu…

Nasz świat to nie tylko najbliższe otoczenie. Ludzkość naszych czasów targana jest wojnami, terroryzmem, kataklizmami, coraz większym brakiem wrażliwości i współczucia. 58 milionów dzieci poniżej 5 roku życia cierpi na świecie głód. Co roku z jego powodu umiera 5 milionów 600 tysięcy dzieci. Tyle małych serc bijąc coraz wolniej zamiera… tyle ufnych, przez głód uwydatnionych oczu zamyka się po raz ostatni. Tyle wychudzonych, wycieńczonych maleńkich rączek opada w ramionach bezsilnych matek i ojców.

Do uczniów oddzielających Cię od  tych najmniejszych powiedziałeś: „Pozwólcie dzieciom przyjść do mnie”. Czy jednak musi do Ciebie przychodzić ich co roku ponad 5 milionów? Jakże wygodnie jest nam zapominać w codzienności o Bożych darach, z jaką lekkodusznością je marnotrawimy.

Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie”. Wówczas zapytają i ci: “Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie?”. Wtedy odpowie im: “Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili”. I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego».

Pielgrzymie dnia dzisiejszego: a kogo Ty napiłeś, nakarmiłeś, przyodziałeś, pocieszyłeś  w strapieniu? Czy wyrzucając do kosza kolejną niezjedzoną bułkę, niedopity sok pomyślałeś, że podzielenie się tym, może być decydujące dla Twojej przyszłości, dla tego czy czeka Cię męka czy życie wieczne? Wielkie dobro zaczyna się od małego. Nie zapominaj o tym. Pan patrzy z wysokości krzyża otoczony pięcioma milionami i sześciuset tysiącami męczenników bezduszności dzisiejszego świata, który zapominając o nich, zapomina o Bogu. Nie dostrzegają w drugim człowieku odbicia Boga, naszej siostry i naszego brata, nie jesteśmy lepsi od tych, którzy powrozem naciągali ręce Jezusa by przybić je do krzyża. Oni też zapomnieli o swej ludzkiej naturze.

Panie wyciągający dłoń na krzyżu, przez którą zaraz przedrze się ostrze gwoździa. Nie daj byśmy naszym zapomnieniem, obojętnością zapomnieli o drobnych, dobrych uczynkach wobec naszych bliźnich. Daj byśmy pamiętali, że dzieląc się chlebem, dzielimy się Tobą.

Przewodnik: Któryś za nas cierpiał rany.

Wszyscy: Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

Przewodnik: I Ty, któraś współcierpiała!

Wszyscy: Matko Bolesna przyczyń się za nami. 


 Stacja XII Jezus umiera na krzyżu

Kłaniamy Ci się Panie Jezu…

A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: «Wykonało się!» I skłoniwszy głowę oddał ducha. – Ostatni ciepły oddech przez rozwarte, nieludzko okaleczone usta został tchnięty na ziemię. Najpierw dotknął stojących pod krzyżem Marii i Jana, dalej rozproszonych w tłumie uczniów, początek Kościoła. Chwilę wcześniej Bóg-Człowiek przebaczył swym oprawcom, dobremu łotrowi dał nadzieję radości niebieskiej. Ostatni ziemski oddech Jezusa był pierwszym oddechem przemienionej ludzkości. Dzięki niemu tchnięto w Ciebie i we mnie, w nas – nowe życie. Każda ofiara Mszy Świętej jest powtórzeniem doskonałej ofiary, którą Jezus złożył na ołtarzu krzyża. Podczas każdej Mszy przez Ducha Uświęciciela ów ożywczy oddech przenika nas.

Dla wielu ludzi śmierć, przemijanie stanowi największą obawę wywołującą niespotykany lęk. Z jednej strony uciekamy przed nią, a z drugiej tak łatwo ją zadajemy. Kara śmierci, eutanazja, pijany kierowca na drodze, odurzony narkotykami nastolatek, fanatyczny zamachowiec. Jak często zapominamy o najwyższym dobru, jakim jest dar życia.  Jak wiele jest śmierci niepotrzebnych, bezsensownych. Jak wiele budzą one rozgoryczenia i wściekłości. Tak po ludzku wielu chce odwetu, zemsty. Oko za oko, ząb za ząb. Ale czy tego uczy nas Jezus? Czy słysząc lub widząc  ludzką tragedię modlisz się również za jej sprawcę? Popatrz na krzyż. Ciało Jezusa wisi na nim bezwładnie. Ale jego Boska miłość w tej chwili odkupia nawet jego oprawców.

Panie martwy lecz żywy, Boże niepojęty. Wlej w nasze serca autentyczną świadomość tego, jak cennym darem jest życie, zarówno to doczesne i wieczne. Gdy patrzymy na Ciebie martwego, ucz nas miłości życia. Tak jak w dniu stworzenia tchnąłeś w nozdrza Adama tchnienie życia, tak przez ofiarę Mszy Świętej tchnij w nas tchnienie Ducha, przez którego wyznajemy, że Jezus jest Panem.

Przewodnik: Któryś za nas cierpiał rany.

Wszyscy: Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

Przewodnik: I Ty, któraś współcierpiała!

Wszyscy: Matko Bolesna przyczyń się za nami.


Stacja XIII Jezus zdjęty z krzyża

Kłaniamy Ci się Panie Jezu…

Nieskończone dobro spoczęło w dłoniach Tej, której serce przeniknął miecz. „Ciało z mojego ciała i krew z mojej krwi”, mój syn, moje wszystko. Tuląca martwe policzki i dłonie Jezusa Maria nie spodziewała się tego, co nastąpi w niedzielny poranek. Dopiero kiedy dłonie Marii dotknęły nieruchomej piersi Jezusa, uświadomiła sobie, że Jej Syn nie żyje. Musiała wówczas odczuwać niewyobrażalną pustkę i tęsknotę. Czy Ty pielgrzymie tak samo tęsknisz za spotkaniem z dawcą wszelkiego życia? Święty Augustyn mówił: „Niespokojne jest serce moje, dopóki nie spocznie  w Tobie”. A jakie Bracie i Siostro, jest Twoje serce?

Przy tej przedostatniej stacji pochylmy się nad dobrem i złem. Wielu z nas mówi, jak to możliwe, że tyle jest zła dokoła, wielu pyta Boga dlaczego na nie pozwala? Skoro żyjemy w najlepszym z możliwych światów stworzonych przez nieskończenie dobrego Boga, to skąd w nim tyle niedoskonałości, brzydoty i grzechu? Augustyn mówił, iż zło jest jedynie brakiem dobra, brzydota niedoborem piękna. A zatem gdy nie czynimy dobra, przyzwalamy na pojawienie się zła obracającego się przeciwko naszym bliźnim i nam samym. Odwracając się od Boga, odwracamy się od dobra, którym on jest. Zło jest efektem naszej wolnej woli, którą otrzymaliśmy od Boga. Bóg jednak będąc dawcą wszelkiej łaski, daje nam szansę na naprawienie uczynionego zła. Od nas zależy czy z tej łaski i szansy skorzystamy.

Boże – szanso grzeszników! Obudź w nas chęć czynienia dobra, daj nam ciągłą czujność by nie zapominać o nim, wlej w nasze serca i umysły świadomość konsekwencji naszych czynów.

Przewodnik: Któryś za nas cierpiał rany.

Wszyscy: Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

Przewodnik: I Ty, któraś współcierpiała!

Wszyscy: Matko Bolesna przyczyń się za nami.


Stacja XIV Jezus złożony do grobu

Kłaniamy Ci się Panie Jezu…

W tradycji prawosławnej obecna jest ikona Chrystusa zstępującego do otchłani, w której kruszy wrota śmierci i ujmuje za dłoń Adama i Ewa wydobywając ich z czeluści. Po trzech dniach do skalnego grobu przybyły trzy Marie by namaścić ciało Pana. Lecz grób był pusty i zamiast smutku została radość. Ten biblijny obraz pokazuje dwa aspekty: szacunek dla zmarłych, dla majestatu śmierci oraz radość, która od momentu zmartwychwstania towarzyszyła rodzącemu się Kościołowi. Współcześnie przed śmiercią uciekamy, boimy się obcować z chorobą, cierpieniem. Odprowadzanie naszych zmarłych na wieczny spoczynek staje się coraz bardziej bezrefleksyjną, mechaniczną czynnością. Ale nie zawsze. Pojawiają się często łzy, szczere i pełne miłości, którymi dziękujemy za dobro nam wyświadczone przez żegnaną osobę. Jednak bardzo rzadko towarzyszy nam świadomość, że oto my żegnamy kogoś bliskiego, ale po drugiej stronie, w domu Ojca czeka na niego, czeka na nią, promieniujące miłością serce Zbawiciela.

Dzisiaj park w Kopaszewie staje się jerozolimskim ogrodem, w którym złożono w grobie Jezusa. Celebrowana w kaplicy pamiątka śmierci i zmartwychwstania Chrystusa uświadamia nam realną obecność Boga wśród nas. Doskonała ofiara Jezusa sprawowana jest w każdej minucie na całym świecie. Czyniąc to na Jego pamiątkę, dziękujemy za miłość i dobroć, która z przebitego boku Chrystusa rozlewa się na cały świat.

Dziękujemy dzisiaj również za przykład życia Wandy Chłapowskiej. Za jej serce pełne dobroci, które tak wiele uczyniło dobra, Tobie miłosierny Panie polecamy ją dzisiaj, prosząc by za dobro, jakie zdziałała na ziemi, czekała na nią nagroda w niebie.

Przewodnik: Któryś za nas cierpiał rany.

Wszyscy: Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

Przewodnik: I Ty, któraś współcierpiała!

Wszyscy: Matko Bolesna przyczyń się za nami.